Back to top

wywiad

Rozmowa z dr n. med. Izabelą Raźną z Poradni Promowania Rodziny dla Kobiet z Cukrzycą w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Czy cukrzyca w ciąży to częsty problem? To jest bardzo częsty problem. Szacuje się, że jest to 5 do 10 proc. wszystkich ciąży. Większość przypadków to tzw. cukrzyca ciążowa, czyli ta, której nie było wcześniej – pojawiła się dopiero w ciąży. Natomiast cukrzyca, która istniała przed zajściem w ciążę stanowi do 1 proc. Zagadnienie jest jednak nadal nieoszacowane, bo mimo, że od 1994 roku obowiązuje rozporządzenie krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa
Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Krystyną Zawilską, przewodniczącą Grupy ds. Hemostazy Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Chorzy na hemofilię w Polsce są leczeni starszymi preparatami, które na Zachodzie już rzadko się stosuje. Wciąż nie ma też kompleksowych ośrodków leczenia, które miały powstać już rok temu. W krajach zachodnich chorzy otrzymują nowoczesne rekombinowane czynniki krzepnięcia. Czym różnią się od czynników z osocza, które wciąż są głównie stosowane w Polsce?
Henryk Talar - aktorem teatralny i filmowy, rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska Szekspir traktował rolę Prospera jako podsumowanie swojego aktorstwa i refleksji o świecie. Czy dla pana jest to też jakaś kropka nad „i” czy otwarcie nowej drogi aktorskiej? W pragnieniach i marzeniach jedno i drugie. Igor Gorzkowski, młody reżyser szekspirowskiej „Burzy”, jest twórcą, który szuka nowych rozwiązań, nowych dróg, nowych koncepcji, nie burząc tego, co stare a dobre. To dość wyjątkowe w dzisiejszym teatrze.
Rozmowa z prof. dr hab. n. farm. Elżbietą Skrzydlewską, dziekanem Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej, kierownikiem Zakładu Chemii Nieorganicznej i Analitycznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Jako specjalista medycyny nuklearnej rzadziej rozmawiam z pacjentem niż jego lekarz rodzinny, internista, itp. Ciężar rozmów spoczywa głównie na klinicystach, ale i nam zdarzają się trudne rozmowy, gdy pacjent dopytuje się o wynik badania: ma przerzuty czy nie. Czasem jestem pierwszą osobą, która te przerzuty widzi. I muszę o tym pacjentowi powiedzieć, zwłaszcza gdy nie wraca on do szpitala, a wynik trafia najpierw do lekarza kierującego. To zawsze jest bardzo trudne. Z jednej strony widzimy tę tragiczną prawdę, z drugiej musimy dać choremu nadzieję i motywację do walki. Nie wolno dawać złudnych nadziei, ale i nie wolno też tak podać tej informacji, że pacjent się załamie i zrezygnuje z dalszego leczenia. Z takim problemem styka się każdy lekarz.
Polska została zaliczona przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne do krajów o najwyższym ryzyku chorób układu krążenia. Wynika to z faktu, że ponad 60 proc. dorosłej populacji ma zbyt wysoki poziom cholesterolu. A jeśli poziom lipidów nie jest odpowiednio regulowany, to prędzej czy później dochodzi do progresji miażdżycy i pojawienia się ostrych incydentów wieńcowych. Pacjent ma zawał i często to dopiero wtedy zaczynamy obniżać poziom lipidów. Niestety, wtedy już jest znacznie za późno, gdyż wielu zmian miażdżycowych nie daje się cofnąć.
Jedyną drogą, która pozwala nam, lekarzom, wytrzymać w tym ciężkim świecie chorych ludzi, jest powtarzanie sobie, że musimy jak najlepiej wykonywać swoją pracę i zawsze działać dla dobra pacjenta. Istnieje jednak coś takiego, czego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć: granica naszej wiedzy.
Z punktu widzenia prawa ochrony środowiska, odpady farmaceutyczne są niebezpieczne, ponieważ mogą zawierać substancje zdefiniowane jako toksyczne, które ze względu na swoje specyficzne własności stanowią zagrożenie dla środowiska. Zbudowane z szeregu związków chemicznych, po terminie przydatności stanowią potencjalne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia ludzi. Związki zawarte w lekach są bardzo trwałe; przedostając się do wód lub gleb, potrafią je skutecznie skazić. Należy pamiętać, że leki o silnym działaniu znajdują się w wykazie trucizn.
Polscy chorzy na hemofilię przez wiele lat nie dostawali wystarczającej ilości leków. Dlatego teraz mają zniszczone stawy i problemy z chodzeniem. W krajach zachodnich taka sytuacja jest nie do pomyślenia. W ubiegłym roku decyzją pani minister został wprowadzony program profilaktyczny dla dzieci cierpiących na tę chorobę, dzięki któremu mają one szansę uniknąć kalectwa. Dlaczego zdecydowała się pani na wprowadzenie tego programu, na co przez wiele lat nie zdecydowali się poprzednicy?
Z Ireną Przepiórką z Telefonicznej Poradni Antynikotynowej przy Centrum Onkologii w Warszawie, rozmawia Ewa Sawicka