Ciśnienie po amerykańsku

Wcześniej rozpoczynając leczenie i prowadząc je bardziej agresywnie, amerykańscy lekarze osiągają lepsze od Europejczyków wyniki w leczeniu nadciśnienia - informuje pismo "Archives of Internal Medicine." Badania oparte na obserwacji klinicznej ponad 21 053 pacjentów z nadciśnieniem z USA i Europy Zachodniej przeprowadzili naukowcy z uniwersytetów Temple i Stanford oraz Univeresity of Chicago. Okazało się, że w USA? 63 procent pacjentów ma dobrze kontrolowane nadciśnienie (to znaczy ciśnienie skurczowe nie przekracza u nich 140, zaś rozkurczowe - 90), natomiast we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii czy Francji takie parametry udaje się osiągnąć tylko u od 31 do 46 procent pacjentów. Amerykańscy lekarze zaczynają podawanie leków przy niższych wartościach nadciśnienia tętniczego, a także chętniej zwiększają dawkę lub podają dodatkowe leki. Zachęcają ich do wytyczne ogłaszane przez organizacje kardiologiczne. Zdaniem autorów w leczeniu nadciśnienia ważny jest nie tyle wybór konkretnych leków, co systematyczna kontrola ciśnienia tętniczego oraz wizyty u lekarza. Choć wcześniejsze podawanie leków i ich bardziej agresywny dobór wydają się być droższe, amerykańskie podejście okazuje się mieć także korzystny skutek ekonomiczny - pomaga uniknąć kosztownych i niebezpiecznych następstw nieleczonego nadciśnienia, które prowadzi do uszkodzenia serca, mózgu, nerek czy oczu.