Rozmowa z Cezarym Żakiem
Nie uciekam od komedii
Z Cezarym Żakiem, aktorem znanym m.in. z seriali "Miodowe lata" i "Ranczo", rozmawia Juliusz Bolek.
W serialu "Ranczo" występuje Pan w podwójnej roli księdza i wójta. Są to postacie o skrajnie różnych charakterach. Czy praca nad tymi postaciami sprawiała Panu jakąś trudność?
Podchodzę do zawodu w sposób dość racjonalny. Musiałem sobie te dwie postacie wymyślić. Chciałem je bardzo zróżnicować, co jest dla mnie ciekawsze do grania, a dla widza do oglądania. Najważniejszy był dla mnie dialog między wójtem a księdzem. Dlatego pierwsze wspólne sceny między nimi oglądałem wnikliwie. Później było łatwiej. Teraz potrafię jednego dnia myśleć wójtem, a zaraz potem księdzem.
Szerszej publiczności jest Pan znany głównie z seriali komediowych ("Miodowe lata", "Ranczo", "Halo Hans!"). Czy nie boi się Pan zaszufladkowania?
Każdą rolę staram się budować inaczej, żeby było ciekawiej dla widza i dla mnie. Mam nadzieję, że dzięki temu unikam "szuflady". Chociaż, z drugiej strony, od kilku miesięcy nie mam zdjęć do "Rancza" ani do żadnego innego projektu, więc może jednak reżyserzy boją się mnie obsadzać ze względu na to, że kojarzę się z jednym czy dwoma serialami. Ostatnio nawet usłyszałem taką teorię, że nie warto zbyt dobrze zagrać w serialu, bo jest się zapamiętywanym z tej jednej roli i to ma swoje konsekwencje w następnych propozycjach, a raczej ich braku. Mam jednak cichą nadzieję, że to teoria nieprawdziwa.
Jakie role woli Pan grać: komediowe czy dramatyczne?
Teraz - po tylu latach grania komedii - interesują mnie bardziej role dramatyczne, ale wiem, że nie ucieknę od komedii i nawet tego nie chcę. Komedia wymaga większego wysiłku. Nie jest łatwo pobudzić widza do śmiechu, a recenzję otrzymuje się na bieżąco (...).

