Pesymiści wskazują na to, że w historii nie udała się jeszcze żadna unia walutowa. Strefa euro powstała jako projekt polityczny, którego celem była ściślejsza integracja w ramach Unii Europejskiej. Nie dość, że nie wprowadzono twardych ram dyscypliny fiskalnej, to nawet nie przewidziano wariantu, w którym kraj strefy euro mógłby ją opuścić.
W pierwszych latach funkcjonowania wspólnej waluty optymizm był tak duży, że nie przywiązywano większej wagi do złamania przez Niemcy i Francję zasad, wspólnie przyjętych w Maastricht, dotyczących wysokości deficytu budżetowego na poziomie 3 proc. PKB. Jednocześnie do strefy euro przyjęto Grecję, która tak naprawdę nie spełniała kryteriów dopuszczających do przyjęcia wspólnej waluty. Suma tych błędów dzisiaj odbija się czkawką. Pytanie: czy błędy te były na tyle zasadnicze, aby teraz doprowadzić do upadku wspólnej waluty?
Jak już wspomniałem, projekt euro miał charakter polityczny i to wciąż w rękach polityków leży jego przyszłość. Polityka jednak nie może być oderwana od realnych procesów gospodarczych, które dziś tak mocno dają o sobie znać. Ważne jest więc, aby w taki sposób dostosować zarządzanie wspólną walutą, żeby procesy polityczne były zgodne z podstawowymi zasadami ekonomii. Czyli: nie pożyczaj ponad stan, rozwijaj się stabilnie, unikając dopalaczy, sprawdzaj, jak wyglądasz na tle konkurencji. Skrajnym przypadkiem nie- realizowania tych zaleceń była Grecja.
Włochy, od których dziś zależy przyszłość euro, utraciły tyle konkurencyjności w ciągu ostatnich dziesięciu lat, że przestały się rozwijać. Do tego doszedł brak zainteresowania premiera Berlusconiego jakimikolwiek działaniami naprawczymi – i ten bogaty kraj w oczach inwestorów utracił zaufanie, że będzie w stanie obsługiwać swe wielkie zadłużenie. Na szczęście nowy premier Włoch Mario Monti podejmuje działania, aby wiarygodność tę odzyskać, ale do tego, aby było to naprawdę skuteczne, potrzebna jest konsekwencja w realizacji reform oraz… pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wtedy – jak sądzę
– euro będzie uratowane.
Pesymiści wskazują na to, że w historii nie udała się jeszcze żadna unia walutowa. Strefa euro powstała jako projekt polityczny, którego celem była ściślejsza integracja w ramach Unii Europejskiej. Nie dość, że nie wprowadzono twardych ram dyscypliny fiskalnej, to nawet nie przewidziano wariantu, w którym kraj strefy euro mógłby ją opuścić.
W pierwszych latach funkcjonowania wspólnej waluty optymizm był tak duży, że nie przywiązywano większej wagi do złamania przez Niemcy i Francję zasad, wspólnie przyjętych w Maastricht, dotyczących wysokości deficytu budżetowego na poziomie 3 proc. PKB. Jednocześnie do strefy euro przyjęto Grecję, która tak naprawdę nie spełniała kryteriów dopuszczających do przyjęcia wspólnej waluty. Suma tych błędów dzisiaj odbija się czkawką. Pytanie: czy błędy te były na tyle zasadnicze, aby teraz doprowadzić do upadku wspólnej waluty?
Jak już wspomniałem, projekt euro miał charakter polityczny i to wciąż w rękach polityków leży jego przyszłość. Polityka jednak nie może być oderwana od realnych procesów gospodarczych, które dziś tak mocno dają o sobie znać. Ważne jest więc, aby w taki sposób dostosować zarządzanie wspólną walutą, żeby procesy polityczne były zgodne z podstawowymi zasadami ekonomii. Czyli: nie pożyczaj ponad stan, rozwijaj się stabilnie, unikając dopalaczy, sprawdzaj, jak wyglądasz na tle konkurencji. Skrajnym przypadkiem nie- realizowania tych zaleceń była Grecja.
Włochy, od których dziś zależy przyszłość euro, utraciły tyle konkurencyjności w ciągu ostatnich dziesięciu lat, że przestały się rozwijać. Do tego doszedł brak zainteresowania premiera Berlusconiego jakimikolwiek działaniami naprawczymi – i ten bogaty kraj w oczach inwestorów utracił zaufanie, że będzie w stanie obsługiwać swe wielkie zadłużenie. Na szczęście nowy premier Włoch Mario Monti podejmuje działania, aby wiarygodność tę odzyskać, ale do tego, aby było to naprawdę skuteczne, potrzebna jest konsekwencja w realizacji reform oraz… pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wtedy – jak sądzę
– euro będzie uratowane.