Spowolnienie gospodarki w Europie Zachodniej jest już faktem. Najnowsze prognozy mówią, że gospodarka strefy euro będzie rozwijała się w tempie poniżej 1 procenta rocznie.
Jak to zwykle ze średnią, są kraje które rosną, i takie, które notują i notować będą ujemne tempa wzrostu. Najbardziej skrajnym przykładem jest Grecja, której gospodarka kolejny rok z rzędu się kurczy. Jest też grupa krajów, która znajduje się w stagnacji, czyli nie rozwija się. Tutaj najbardziej bolesnym przykładem są Włochy. No i jest też lokomotywa całej strefy euro, czyli Niemcy z perspektywą wzrostu powyżej 1 procenta rocznie.
Jak widać, różnice w tempie prognozowanego rozwoju nie są znaczące. I na tym właśnie polega europejski problem. Do tego jeszcze ostatnio dominuje tendencja do obniżania kolejnych prognoz, gdyż skala i efekt tej drugiej fali kryzysu, z którą obecnie mamy do czynienia, zaskakuje nas – jak na razie – negatywnie. Kolejne prognozy za kilka miesięcy mogą okazać się jeszcze bardziej pesymistyczne.
Podobnie jest w przypadku prognoz dla Polski. O ile budżet na przyszły rok był przygotowywany przy tempie wzrostu gospodarczego na poziomie 4 procent, o tyle dziś średnia oczekiwań wynosi około 3 procent, a coraz częściej pojawiają się prognozy z tempem wzrostu około 2 procent. Gdyby ten ostatni wariant miał okazać się prawdziwy, niezbędne będzie znowelizowanie budżetu na rok przyszły i przycięcie niektórych wydatków. Nie ma bowiem obecnie możliwości, aby pozwolić sobie na wzrost deficytu budżetowego i – co za tym idzie – długu. Kiedy cały świat zmaga się z nadmiernym zadłużeniem państwa, Polska nie może sobie pozwolić na to, aby zaliczyli nas do tych, którzy sobie nie radzą. Bo wtedy czeka nas: obniżka ratingu, dalsze osłabienie waluty, droższy kredyt, itd.
Tak czy inaczej, idą trudniejsze czasy. Mam nadzieję że trudniejsze, a nie trudne. Gdyby bowiem udało się utrzymać wzrost gospodarczy w Polsce pomiędzy 2 a 3 procent, to oznaczałoby, że będzie trudniej niż w 2010, ale nie tak ciężko jak w 2009 roku. I tego należy sobie życzyć.
Spowolnienie gospodarki w Europie Zachodniej jest już faktem. Najnowsze prognozy mówią, że gospodarka strefy euro będzie rozwijała się w tempie poniżej 1 procenta rocznie.
Jak to zwykle ze średnią, są kraje które rosną, i takie, które notują i notować będą ujemne tempa wzrostu. Najbardziej skrajnym przykładem jest Grecja, której gospodarka kolejny rok z rzędu się kurczy. Jest też grupa krajów, która znajduje się w stagnacji, czyli nie rozwija się. Tutaj najbardziej bolesnym przykładem są Włochy. No i jest też lokomotywa całej strefy euro, czyli Niemcy z perspektywą wzrostu powyżej 1 procenta rocznie.
Jak widać, różnice w tempie prognozowanego rozwoju nie są znaczące. I na tym właśnie polega europejski problem. Do tego jeszcze ostatnio dominuje tendencja do obniżania kolejnych prognoz, gdyż skala i efekt tej drugiej fali kryzysu, z którą obecnie mamy do czynienia, zaskakuje nas – jak na razie – negatywnie. Kolejne prognozy za kilka miesięcy mogą okazać się jeszcze bardziej pesymistyczne.
Podobnie jest w przypadku prognoz dla Polski. O ile budżet na przyszły rok był przygotowywany przy tempie wzrostu gospodarczego na poziomie 4 procent, o tyle dziś średnia oczekiwań wynosi około 3 procent, a coraz częściej pojawiają się prognozy z tempem wzrostu około 2 procent. Gdyby ten ostatni wariant miał okazać się prawdziwy, niezbędne będzie znowelizowanie budżetu na rok przyszły i przycięcie niektórych wydatków. Nie ma bowiem obecnie możliwości, aby pozwolić sobie na wzrost deficytu budżetowego i – co za tym idzie – długu. Kiedy cały świat zmaga się z nadmiernym zadłużeniem państwa, Polska nie może sobie pozwolić na to, aby zaliczyli nas do tych, którzy sobie nie radzą. Bo wtedy czeka nas: obniżka ratingu, dalsze osłabienie waluty, droższy kredyt, itd.
Tak czy inaczej, idą trudniejsze czasy. Mam nadzieję że trudniejsze, a nie trudne. Gdyby bowiem udało się utrzymać wzrost gospodarczy w Polsce pomiędzy 2 a 3 procent, to oznaczałoby, że będzie trudniej niż w 2010, ale nie tak ciężko jak w 2009 roku. I tego należy sobie życzyć.