Profilaktyka infekcji dróg moczowych

Profilaktyka infekcji dróg moczowych

Z  dr. n. med. Jackiem Lisawą, specjalistą ginekologiem-położnikiem ze Szpitala św. Rodziny w Warszawie, rozmawia Katarzyna Pinkosz.

Prawie 15 proc. kobiet co roku zapada na zakażenia układu moczowego. U mężczyzn zdarza się to znacznie rzadziej. Dlaczego te dolegliwości dotyczą przede wszystkim kobiet?

Główną przyczyną jest budowa anatomiczna: cewka moczowa u kobiet jest krótka, ma zaledwie kilka centymetrów. Ponadto cewka jest bezpośrednio połączona z przedsionkiem pochwy, gdzie znajduje się dużo bakterii. A do zakażenia w układzie moczowym najczęściej dochodzi drogą wstępującą: bakterie przez cewkę moczową mogą przedostawać się do pęcherza, a następnie – jeśli zakażenie nie będzie leczone – do moczowodów i nerek. U mężczyzn cewka moczowa jest dłuższa, ma kilkanaście centymetrów i nie ma bezpośredniej styczności z bakteriami. Dlatego u panów zakażenia układu moczowego zdarzają się znacznie rzadziej niż u kobiet.

Są kobiety, które nie mają problemu z układem moczowym, i takie, u których ten problem często powraca. Kto jest szczególnie narażony na infekcje?

Infekcje układu moczowego częściej dotykają kobiet, które mają stany zapalne pochwy, przedsionka pochwy i sromu. Innym czynnikiem ryzyka jest wiotki pęcherz. Nie opróżnia się on całkowicie w czasie mikcji, a zalegający w nim mocz stwarza świetne warunki dla rozwoju bakterii. Na infekcje są też narażone kobiety z obniżoną odpornością (np. po przebytej infekcji dróg oddechowych, mające mniej limfocytów we krwi), chorobami tarczycy, narażone na stresy. Do zakażeń przyczynia się też nieuregulowana cukrzyca. Obecność glukozy w moczu (glikozuria) stwarza bowiem znakomite warunki dla rozwoju bakterii, dla których cukier jest świetną pożywką.

Inną grupą kobiet szczególnie narażonych na częste infekcje dróg moczowych są kobiety z obniżeniem narządu rodnego, co zdarza się szczególnie często po menopauzie. Dochodzi wtedy do obniżenia przedniej ściany pochwy oraz pęcherza moczowego. Wówczas podczas mikcji nie wszystek mocz jest wydalany, jego część pozostaje i zalega w pęcherzu. A to – jak już wspomniałem – stwarza świetne warunki dla rozwoju bakterii.

A kobiety w ciąży?

Ciąża to również jeden z czynników ryzyka pojawienia się zakażenia układu moczowego. Następuje wówczas rozluźnienie mięśni gładkich pęcherza, przez co łatwiej dochodzi do zalegania w nim moczu. Możliwość infekcji wzmaga dodatkowo zmienione pH moczu na bardziej zasadowe.

W przypadku podejrzenia zakażenia dróg moczowych w czasie ciąży konieczna jest konsultacja z lekarzem, gdyż infekcja może spowodować poronienie, uszkodzenie płodu, przedwczesne skurcze macicy.

Ze względu na zwiększoną podatność dróg moczowych na zakażenia w czasie ciąży, bardzo ważne jest wykonywanie przed każdą wizytą u ginekologa badania ogólnego moczu. Ma ono na celu monitorowanie pracy nerek, które w tym okresie muszą przefiltrować i oczyścić około 30-40 proc. więcej krwi niż przed ciążą.

Jaki wpływ na zakażenia ma pH moczu?

Odczyn moczu powinien być kwaśny (pH 5-6), co stwarza niekorzystne warunki do rozwoju bakterii. Jeśli pH moczu staje się obojętne lub zasadowe, to sprzyja namnażaniu się bakterii. Na odczyn moczu mają wpływ skłonności osobnicze oraz dieta. Na pewno warto spożywać produkty zakwaszające, np. takie, które są bogate w witaminę C (i samą witaminę C), żurawinę, a także suplementy z żurawiną. Występujący w jej owocach kwas hipurynowy powoduje zakwaszenie moczu.

Czy kobieta, która podejrzewa u siebie zapalenie układu moczowego, może leczyć się sama, czy od razu powinna iść do lekarza?

Jeśli kobieta podejrzewa infekcję dróg moczowych, to najlepiej, aby wybrała się do lekarza, a jeszcze przed wizytą zrobiła badanie ogólne moczu. Wówczas wynik badania pomoże lekarzowi w postawieniu diagnozy.

Objawy zapalenia układu moczowego oczywiście mogą być niecharakterystyczne, ale są również pewne typowe dolegliwości, które wskazują na to schorzenie. Do charakterystycznych (dyzurycznych) objawów należą: częste oddawanie moczu, uczucie parcia na pęcherz, szczypanie i ból przy oddawaniu moczu. Kobiety, które mają nawracające zakażenia układu moczowego, ale objawy dyzuryczne są u nich lekkie, mogą próbować leczyć się same, przyjmując preparaty zakwaszające i odkażające drogi moczowe: witaminę C, preparaty z żurawiną. Ważne jest też, by dużo pić, wymuszając tym samym diurezę. Gdy pęcherz będzie często opróżniany, możliwości namnażania się bakterii na pewno będą mniejsze.

Jeśli jednak objawy dyzuryczne utrzymują się lub są ostre, występuje wysoka gorączka, ból w okolicach nerek, albo gdy dolegliwości pojawiają się u kobiety w ciąży, konieczna jest wizyta u lekarza. Być może nie jest to banalne zakażenie dróg moczowych, tylko zostało ono wywołane na tyle zjadliwymi bakteriami, że mogą one powodować rozprzestrzenianie się zakażenia na górne odcinki dróg moczowych (głównie na nerki) i stać się przyczyną odmiedniczkowego zapalenia nerek. To już jest stan, kiedy konieczna jest antybiotykoterapia, i to najczęściej celowana, na podstawie posiewu z dróg moczowych.

W przypadku nieleczenia lub nieprawidłowego leczenia zapalenie dróg moczowych może przejść w stan przewlekły i doprowadzić do uszkodzenia nerek. Dlatego nie można go lekceważyć.

Zakażenia układu moczowego często nawracają. U prawie 30 proc. kobiet, które przebyły taką infekcję, powraca ona wcześniej niż po upływie pół roku. Czy kobieta, u której problemy nawracają, powinna stosować profilaktykę, a jeśli tak, to jaką?

Tak, na pewno powinna. Ważne jest, by dużo pić, aby wymusić diurezę i w ten sposób zmniejszyć ryzyko przedostania się czynników chorobotwórczych do dróg moczowych. Konieczne jest też utrzymywanie czystości bakteriologicznej w okolicach pochwy i przedsionka pochwy. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek infekcje, to konieczna jest wizyta u ginekologa i podjęcie właściwego leczenia. Ważne jest też odpowiednie dbanie o higienę intymną, używanie specjalnych płynów do higieny intymnej, unikanie tamponów, noszenie bawełnianej bielizny. Trzeba też zadbać o dietę, by znalazły się w niej produkty zakwaszające mocz.

Dziękuję za rozmowę.

autor:
Katarzyna Pinkosz