Parabeny w kosmetykach

Parabeny w kosmetykach

Z dr n. farm. Małgorzatą Horoszkiewicz-Hassan rozmawia Marzena Brzozowska-Herod.

Co to są parabeny?

Są to estry kwasu p-hydroksybenzoesowego, w postaci estru metylowego (paraben M), estru etylowego (paraben A) i estru propylowego. Parabeny nazywane są również nipaginami lub aseptykami. Są to ciała stałe, słabo rozpuszczalne w wodzie, dobrze natomiast rozpuszczają się w glikolu propylenowym. Parabeny stosuje się jako substancje konserwujące.

Gdzie występują?

Parabeny stosowane są na szeroką skalę od lat 40. ubiegłego wieku w przemysłach kosmetycznym, spożywczym i farmaceutycznym. Zabezpieczają produkty spożywcze, kosmetyki i leki przed zakażeniami mikrobiologicznymi. Występują w większości kategorii produktów kosmetycznych.

Jaką rolę pełnią w recepturach kosmetyków?

Parabeny wykazują zgodność zarówno ze związkami anionowymi, jak i kationowymi w zakresie pH 3-8. Ester propylowy jest skuteczny wobec bakterii Gram-dodatnich oraz pleśni, natomiast jest słabo skuteczny wobec bakterii Gram-ujemnych. Pochodne metylowa i etylowa charakteryzują się natomiast umiarkowaną aktywnością przeciwdrobnoustrojową. Dla zwiększenia skuteczności, często łączy się parabeny z innymi substancjami konserwującymi, albo stosuje się kilka różnych parabenów, wykorzystując synergizm działania. Pozwala to na użycie mniejszej ilości parabenów w danym produkcie.

Czy powinniśmy się ich bać?

Są to jedne z najlepiej przebadanych pod kątem bezpieczeństwa substancji konserwujących, stosowane od kilkudziesięciu lat w recepturze kosmetyków i leków. Parabeny uważane są za substancje bezpieczne, pomimo przetaczającej się przez prasę fali artykułów o ich negatywnym wpływie na zdrowie. Ich stosowanie w kosmetyce jest zgodne z przepisami prawa. Substancje te znajdują się bowiem na liście konserwantów dopuszczonych do stosowania w produktach kosmetycznych. Uzyskały również pozytywną opinię Komitetu Naukowego ds. Produktów Konsumenckich przy Komisji Europejskiej. Uważane są za jedne z najmniej alergizujących substancji konserwujących. W polemice z sensacyjnymi opiniami na temat ich szkodliwości, pojawiającymi się w mediach, można przywołać wyniki badań toksykologicznych, ogłoszone przez europejską organizację COLIPA (The Cosmetic Toiletry and Perfumery Association) i świadczące o bezpieczeństwie tych związków w preparatach kosmetycznych.

Czy zasadne jest mówienie o kosmetykach bardziej i mniej bezpiecznych?

Mówiąc o bezpiecznych i niebezpiecznych kosmetykach, przede wszystkim musimy wyjaśnić, co to jest bezpieczeństwo kosmetyków. Jest ono regulowane przez ustawodawstwo europejskie. Zgodnie z nim, przed wprowadzeniem każdego produktu kosmetycznego do obrotu, jego producent jest zobowiązany do przedstawienia oceny bezpieczeństwa. Zgodnie z regulacjami prawa, jest to ocena ryzyka dla zdrowia człowieka przy stosowaniu wyrobu zgodnie z przeznaczeniem i sposobem użycia oraz przy użyciu pomyłkowym. Oceny takiej dokonuje niezależny ekspert, tzw. safety assessor, z odpowiednim doświadczeniem w tej dziedzinie oraz znajomością oceny ryzyka i toksyczności substancji chemicznych, ich działania drażniącego i uczulającego oraz w dziedzinie dermatologii.
Ocena bezpieczeństwa kosmetyku uwzględnia również sposób jego aplikacji, grupę konsumentów, dla której kosmetyk jest przeznaczony, sposób i częstotliwość używania oraz miejsce kontaktu z ciałem człowieka. Każdy producent powinien posiadać dokumentację, potwierdzającą jakość i bezpieczeństwo kosmetyku, który wytwarza. Określenie „bezpieczny” i „niebezpieczny” kosmetyk zawiera więc elementy związane z właściwym, zgodnym z przepisami prawa wprowadzeniem do obrotu tych produktów kosmetycznych oraz bardzo indywidualne podejście konsumenta do stosowanych kosmetyków. Należy tutaj uwzględnić na przykład wpływ promieniowania UV w trakcie stosowania kosmetyku, czyli prawdopodobieństwo reakcji fototoksycznych, szczególnie w przypadku środków zapachowych. Powinniśmy się jednak wystrzegać uogólnień dotyczących substancji kosmetycznych, przypisując im właściwości „całkowicie bezpieczny” czy też „niebezpieczny”.

Czy parabeny powodują reakcje alergiczne?

Wiele substancji wchodzących w skład receptur kosmetyków potencjalnie może mieć niekorzystny wpływ na skórę osób z predyspozycjami do występowania reakcji alergicznych. Z pewnością mniejszy wpływ na wystąpienie reakcji alergicznych będą miały tzw. dermokosmetyki, gdzie nie używa się substancji powszechnie uznawanych za alergiczne, np. barwników czy substancji zapachowych. Wiadomo przecież, że niektóre substancje zawarte w olejkach eterycznych nadających zapach, mogą powodować reakcje alergiczne. Przyjęto więc zasadę, że jeżeli w gotowym kosmetyku lub wyrobie toaletowym znajdą się substancje o potencjalnym działaniu alergicznym, to należy poinformować o tym konsumentów, umieszczając na opakowaniu kosmetyku odpowiednią informację.
Skład każdego produktu kosmetycznego, zgodnie z prawem unijnym, musi być zadeklarowany na opakowaniu w nazewnictwie INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). Również w odpowiednich rozporządzenia ministra zdrowia znajdują się listy substancji niedozwolonych do stosowania w kosmetykach, listy substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach wyłącznie w ograniczonych ilościach, zakresie i warunkach stosowania, listy barwników, substancji konserwujących i promieniochronnych, dozwolonych do stosowania w kosmetykach. Pozwala to osobom z nadwrażliwością skóry znaleźć właściwe informacje w składzie deklarowanym na opakowaniu. Wynika z tego, że istnieje nadzór nad bezpieczeństwem produktów kosmetycznych. Tym samym w legalnym obrocie rynkowym nie ma kosmetyków bardziej i mniej bezpiecznych. Wszystkie są bezpieczne.

Skąd biorą się opinie o rzekomym działaniu proestrogennym parabenów, prowadzącym do zaburzenia gospodarki hormonalnej?

W badaniach in vitro oraz badaniach na zwierzętach wykazano działanie proestrogenne dużych dawek parabenów. Wyniki tych badań dyskutowano wielokrotnie i wykorzystano w kampanii przeciw stosowaniu parabenów w kosmetykach. Rozpętało to ogólną niechęć wobec tych związków. Należy jednak pamiętać o właściwej interpretacji takich badań i prawidłowej ich ekstrapolacji na człowieka. Po pierwsze, do tej pory żadne badania kliniczne nie potwierdziły proestrogennego działania parabenów na ludzi. Po drugie, z badań na zwierzętach wiemy, że to działanie estrogenne parabenów jest od tysiąca do stu tysięcy razy słabsze od działania estradiolu (naturalnie występującego w organizmie) i dziesięć tysięcy razy słabsze od działania fitoestrogenów. Ponadto wiadomo, że parabeny charakteryzuje słabe przenikanie przez barierę naskórkową. Gdyby nawet niewielkie ilości parabenów przeniknęły do krwiobiegu, to będą one bardzo szybko metabolizowane do kwasu benzoesowego, który nie ma właściwości estrogennych i jest bardzo łatwo wydalany z organizmu.

Skąd więc te uprzedzenia do parabenów?

Większość negatywnych opinii o parabenach prezentowanych jest w pracach o charakterze popularnonaukowym, bo media chętnie powielają sensacyjne informacje. Myślę jednak, że powinniśmy w ocenie tych związków kierować się opinią komitetów naukowych, a nie prasy. Taką analizę bezpieczeństwa stosowania parabenów jako konserwantów w kosmetykach wielokrotnie przeprowadzał zespół niezależnych ekspertów z zakresu bezpieczeństwa składników kosmetyków z Komitetu Naukowego ds. Produktów Konsumenckich przy Komisji Europejskiej. Ostatnie analizy bezpieczeństwa opublikowano w grudniu 2010 roku. Nie znaleziono podstaw do ograniczenia stosowania ich w produktach kosmetycznych, również tych dla dzieci, jeśli stosowane są one w produkcie gotowym w stężeniu nieprzekraczającym 0,19%. Odnosi się to zarówno do stosowania parabenów pojedynczo, jak i w postaci mieszaniny.
Natomiast Amerykańska Agencja ds. Bezpieczeństwa Leków i Żywności (FDA) zaklasyfikowała metyloparaben i propyloparaben na listę GRAS (Generally Recognized as Safe) – substancje uznane za bezpieczne do stosowania w żywności.

Czy warto sięgać po kosmetyki z napisem „parabens free”, czyli naturalne, ekologiczne?

Wybór takich kosmetyków to bardzo indywidualna decyzja. Chociaż sama jestem zwolennikiem substancji naturalnych w kosmetykach, to przypominam, że i takie związki mogą uczulać. Rolę naturalnych konserwantów spełniają bowiem mieszaniny olejków eterycznych, które mają bardzo intensywny zapach, nie powinny być więc stosowane w okolicach oczu. Myślę, że decydujące znaczenie mają alergie kontaktowe i bardzo trudno o substancję całkowicie bezpieczną dla wszystkich. Zdarza się przecież, że mamy uczulenie na składnik kosmetyku dla alergików. Dlatego wybór odpowiednich preparatów zależy od indywidualnych właściwości skóry. Jeżeli nasza skóra charakteryzuje się nadwrażliwością, to powinniśmy dokładnie studiować skład kosmetyku. Dla alergików i osób ze skórą bardzo wrażliwą najbezpieczniejsze są przetestowane klinicznie kosmeceutyki niezawierające zapachów i barwników, nawet naturalnych. Najwłaściwiej jest kupować je w aptece. Doradcą powinien być wtedy farmaceuta.

A czy biokosmetyki są skuteczne?

Biokosmetyki wspaniale pachną, są z naturalnych składników przyjaznych dla zdrowia, które można by było również jeść, ale jeśli ktoś oczekuje szybkiego efektu działania, to musi sięgnąć po tradycyjne kosmetyki. Kosmetyki naturalne sprawdzą się w nawilżaniu lub oczyszczaniu skóry. Jeśli jednak potrzebna jest regeneracja czy odmłodzenie, to lepiej wybrać silniej działające kosmetyki syntetyczne. Poza tym trzeba pamiętać, że w ekokosmetykach nie znajdziemy silnych chemicznych filtrów przeciwsłonecznych, ale mineralne. Chemiczne filtry UV wnikają w głąb skóry i tam pochłaniają promienie słoneczne. Filtry mineralne z kolei, tworzą na skórze rodzaj lustra.

Warto podkreślić, że bardzo trudno jest otrzymać kosmetyk jednocześnie bezpieczny, nieulegający błyskawicznie zakażeniu mikroorganizmami i o dobrych właściwościach aplikacyjnych wyłącznie ze składników naturalnych. O tym, czy kosmetyk jest naturalny nie decyduje cena, zapach lub informacja, że jest to kosmetyk naturalny. Gwarancję, że kosmetyk jest ekologiczny i przyjazny dla środowiska naturalnego daje tylko certyfikat wydany przez uznane jednostki certyfikujące.

Jaką datę ważności mogą mieć kosmetyki niezawierające parabenów?

Określenie terminu trwałości kosmetyku oraz dobór odpowiedniego konserwantu to najistotniejszy element bezpieczeństwa kosmetyków. Gdybyśmy nie stosowali substancji konserwujących, trwałość mikrobiologiczna kosmetyków nie przewyższałaby trwałości jogurtów czy soków, a więc można by je przechowywać co najwyżej kilka dni. Dlatego, jeśli kosmetyki nie zawierają parabenów, muszą zawierać inne substancje niezbędne do zapewnienia czystości mikrobiologicznej, np. pochodne formaldehydu, metyloizotiazolon, glutaraldehyd.

Dziękuję za rozmowę.

Portret użytkownika Marzena Brzozowska-Herod
autor:
Marzena Brzozowska-Herod