Odwiedziny w szpitalu

Odwiedziny w szpitalu

Czasami zdarza się, że bliska nam osoba musi spędzić kilka dni w szpitalu. Komu i kiedy wypada złożyć jej wizytę? Jak się podczas niej zachować, by pozostawić po sobie dobre wrażenie?

To naturalne, że troszczymy się o bliską nam osobę, której stan zdrowia wymaga specjalistycznej opieki poza domem. Jednak nasza troska może być dla chorego dodatkowym obciążeniem; jedni nie lubią upubliczniać informacji na temat swojej choroby, inni natomiast nie chcą, by ktoś – nawet należący do rodziny (np. brat czy siostrzenica) – oglądał ich w piżamie czy szlafroku.

Najważniejsza zasada, jaka nas obowiązuje, to taktowne sprawdzenie, czy chory w ogóle życzy sobie naszych odwiedzin. Możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy z nich to podpytanie bliskich chorego (np. męża, żony lub najbliższego przyjaciela) o jego samopoczucie. Z tej informacji możemy wyciągnąć odpowiednie wnioski. Odpowiedź: „Jest bardzo osłabiony, wczoraj skróciłam wizytę, by go dłużej nie męczyć” powinna być dla nas sygnałem, że najtaktowniej jest ograniczyć się do przekazania pozdrowień. Drugi sposób, właściwy w naprawdę bliskich relacjach, to rozmowa telefoniczna z samym zainteresowanym. Nie miejmy za złe tacie, żonie czy nastoletniemu dziecku, jeśli nie odniesie się z entuzjazmem do propozycji naszych odwiedzin. Chory może być np. obolały, wytrącony z równowagi.

Wizyta przez telefon

Dziś, gdy prawie każdy ma telefon komórkowy, upowszechnił się zwyczaj prowadzenia prywatnych rozmów w miejscach publicznych. Nie ulegajmy tej niewłaściwej manierze i nie prowadźmy zbyt długich rozmów z bliskim leżącym w szpitalu, który nie zawsze ma możliwość zachować dyskrecję. Jeśli musi leżeć, inni chorzy są mimowolnymi świadkami jego rozmowy. A nawet jeśli chodzi, to korytarz szpitalny też nie jest odpowiednim miejscem do prowadzenia intymnej rozmowy.

Poza tym, dźwięk dzwoniącej komórki może być irytujący dla innych pacjentów leżących w tej samej sali, co nasz bliski. To rodzi niepotrzebne napięcie i może nieprzychylnie nastawiać do niego osoby, z którymi przebywa przez całą dobę.

Korzystajmy z telefonu oszczędnie i nie przedłużajmy niepotrzebnie rozmowy. Kilka ciepłych słów przed snem (a w szpitalu oznacza to raczej 20.00 niż 22.00), krótka relacja o sytuacji w domu czy w firmie (jeśli dzwonimy do współpracownika), ustalenie (a nie jednostronne zapowiedzenie!) swojej wizyty – na tym w zasadzie wyczerpuje się lista powodów, dla których możemy dzwonić do chorego leżącego w szpitalu.

Na oddziale

Zanim wybierzemy się w odwiedziny, sprawdźmy, jakie godziny wizyt obowiązują w szpitalu. Co prawda personel zwykle „przymyka oko” na wizyty poza wyznaczonymi godzinami, ale dla chorego może to być pora posiłku lub badań. Wizyta o nieodpowiedniej porze sprawi, że będziemy musieli czekać, a chory będzie się niepotrzebnie niepokoił.

Zanim przekroczymy próg oddziału, oddajmy wierzchnie ubranie do szatni, a na buty nałóżmy ochraniacze. Może nie będziemy w nich wyglądać zbyt elegancko, ale za to uszanujemy regulamin szpitala.

Podczas krótkich wizyt mówmy cicho. Pamiętajmy, by nie odwiedzać chorego w gronie większym niż dwie osoby. Najlepiej upewnijmy się telefonicznie, czy nasza wizyta nie będzie kolidowała z odwiedzinami innych osób.

Jeśli stan chorego na to pozwala, spotykajmy się w pokoju do tego przeznaczonym, a nie w sali, w której leży. Dotyczy to zwłaszcza oddziału położniczego.

Panujmy nad własnymi emocjami. Nasze przygnębienie może źle wpłynąć na samopoczucie chorego i spowolnić, a nawet utrudnić jego powrót do zdrowia.

Wizyty młodszych dzieci ograniczmy do jednej lub dwóch w tygodniu. Nie straszmy ich szpitalem w nadziei, że dzięki temu będą grzeczniejsze. To, że ich najbliżsi (np. rodzice, dziadkowie, rodzeństwo) leżą w szpitalu jest dla nich wystarczająco stresującym przeżyciem.

Na koniec uwaga delikatnej natury: nie korzystajmy z toalet przeznaczonych dla chorych. Nawet niegroźna dla nas infekcja związana z układem wydalniczym może być dla pacjentów przyczyną dodatkowych dolegliwości, np. biegunki. Takie sytuacje zdarzają się bardzo często, zwłaszcza na oddziałach dziecięcych.

Kontakty z personelem medycznym

Chory – nawet jeśli nie mówi tego wprost – może oczekiwać od nas, że porozmawiamy z lekarzem prowadzącym o jego stanie zdrowia. Może oczekiwać, że w ten sposób uzyskamy szczegółową wiedzę o rokowaniach i sposobach leczenia, a nawet że wpłyniemy na lekarza, by dokładniej się nim zajął.

Takie oczekiwania są często na wyrost. Pamiętajmy, że personel medyczny udziela informacji na temat pacjenta tylko najbliższej rodzinie. Jeśli chcemy poznać stan chorego, poprośmy lekarza o rozmowę. Nie oczekujmy, że złapany na szpitalnym korytarzu udzieli nam wyczerpujących wyjaśnień. Jeśli nas zbywa, to grzecznie, ale stanowczo poprośmy o wyznaczenie dogodnego terminu. Pamiętajmy, że nie musimy się za to rewanżować żadnym prezentem; informowanie o zastosowanej terapii i stanie chorego jest obowiązkiem lekarza. O rozmowie powiedzmy choremu. Wspomnijmy, że jesteśmy spokojni o sposób leczenia. Nawet jeśli nie jest to prawda, nie obciążajmy chorego swoimi wątpliwościami. Te kwestie lepiej omówić z kimś innym.

Powszechnie uważa się, że średni personel, czyli pielęgniarki, trzeba wynagradzać za dobrą opiekę nad chorym. To nieprawda. Pamiętajmy, że to należy do ich obowiązków. Co więcej, proponowanie drobnych sum czy czekoladek może sprawić przykrość osobie, która z prawdziwym oddaniem wykonuje swoją pracę. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy pielęgniarka pełni indywidualny dyżur przy chorym. W tym wypadku należy się jej wynagrodzenie za dodatkową pracę.


Prezent dla chorego

Jeśli chcemy choremu sprawić przyjemność i podarować mu jakiś prezent, najpierw upewnijmy się, czy nasz podarek nie sprawi mu kłopotu. Może się bowiem okazać, że chory nie może jeść owoców i łakoci albo że do szpitala nie wolno wnosić kwiatów, bo ktoś z chorych lub z personelu może mieć na nie alergię.

Bezpiecznym i oczekiwanym podarkiem są zwykle kolorowe czasopisma, nowa płyta CD lub ciekawa książka. Czas w szpitalu bardzo się dłuży, zwłaszcza gdy minie kryzys i pacjent zdrowieje.

Starajmy się pamiętać o prośbach chorego. Nawet jeśli uważamy, że są to zwykłe kaprysy. W tej szczególnej sytuacji chory ma do nich większe prawo niż zwykle.

autor:
Ewa B. Sawicka
Autorka książek „Savoir vivre. Podręcznik dobrych manier” i „Savoir vivre. Wokół stołu. W pracy”.