Back to top

Nowoczesne leczenie alzheimera

Z dr hab. med. Tomaszem Gabryelewiczem z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego PAN oraz z Oddziału Alzheimera w Klinice Neurologii Szpitala MSWiA w Warszawie rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska.

O chorobie Alzheimera wiemy coraz więcej.

Tak, jesteśmy coraz bliżej poznania jej przyczyn. Rozpoznano kilka genów odpowiedzialnych za charakterystyczne zmiany etiopatologiczne; u niektórych osób możemy określić ryzyko rozwoju choroby. Niestety nie potrafimy jej zapobiec ani powstrzymać.

Profilaktyka nie jest możliwa?

Znamy wiele czynników ryzyka, których eliminacja mogłaby zmniejszyć rozpowszechnienie zarówno zaburzeń poznawczych występujących w późnym wieku, jak i choroby Alzheimera. Profilaktyka jest praktycznie taka sama, jak w przypadku chorób naczyniopochodnych: dieta, aktywność fizyczna i umysłowa, umiarkowanie w piciu alkoholu, unikanie palenia tytoniu. Choroba Alzheimera najprawdopodobniej rozpoczyna się wcześnie. W mózgu można stwierdzić charakterystyczne zmiany wiele lat przed wystąpieniem objawów.

Jakie to zmiany?

Obecność patologicznych białek odpowiedzialnych za proces zwyrodnieniowo-zanikowy. Ten bezobjawowy, „niemy”, etap choroby jest najdłuższy. Kolejny to etap przedkliniczny – widać pierwsze symptomy choroby powodujące nieznaczne zaburzenia w życiu codziennym. Pacjenci zwykle skarżą się na osłabienie pamięci. W trzecim etapie (klinicznym) zaburzenia funkcji poznawczych są na tyle nasilone, że możemy rozpoznać otępienie. Choroba Alzheimera odpowiada za około 75-80 proc. przypadków zespołów otępiennych. Okres od ustalenia diagnozy do śmierci chorego wynosi średnio około 6,5 roku.

Leczenie powoduje spowolnienie rozwoju choroby?

Nie ma farmakologicznej profilaktyki pierwotnej. Nieco lepiej wygląda sprawa, jeśli chodzi o profilaktykę wtórną, czyli stosowanie leków w okresie przedotępiennym. Nie mamy żadnych zarejestrowanych leków, ale podejrzewamy, że leki stosowane w fazie klinicznej mogą również nieco wydłużyć fazę przedkliniczną, czyli opóźnić manifestację choroby. To doniesienia z ostatnich miesięcy.

Jakie leki mają takie działanie?

Jedynie w przypadku pięciu leków są dowody na skuteczność w chorobie Alzheimera. Cztery z nich to inhibitory cholinesterazy, piąty to jeden z modyfikatorów systemu glutaminergicznego.

Dostępny jest już lek w postaci plastrów…

Na naszym rynku inhibitory są od 14 lat, natomiast wspomniana nowość od roku. Jest to lek bezpieczniejszy, a łatwość podania gwarantuje zażycie odpowiedniej dawki. Nie pojawiają się też tak dokuczliwe objawy niepożądane, jak przy podawaniu doustnym. Lek w formie transdermalnej jest bardzo dobrze tolerowany. Zawiera on substancję czynną rywastygminę. Jej działanie polega na blokowaniu enzymów, które rozkładają acetylocholinę: acetylocholinesterazy i butyrylocholinesterazy. Blokując je, lek umożliwia zwiększenie poziomu acetylocholiny w mózgu, co pomaga nieco spowolnić i złagodzić objawy otępienia.

Co jest miarą skuteczności leków?

Zmniejszenie nasilenia objawów w dwóch głównych obszarach: poznawczym i globalnym. Wszystkie obecnie stosowane leki są, niestety, objawowe, nie przyczynowe. Prowadzi się natomiast wiele badań dotyczących eliminacji białek patologicznych, które odpowiadają za chorobę Alzheimera, czyli białka β-amyloidu i białka tau. Wprawdzie są one niezbędne do prawidłowej pracy neuronów, ale ulegają patologicznym transformacjom, których produkty zaburzają transmisję pomiędzy neuronami. Znamy niektóre z czynników wywołujących ten proces i w sposób celowany próbujemy zmniejszyć ich aktywność albo je wyeliminować. Białko prekursorowe β-amyloidu jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania komórki nerwowej, ale u chorych na Alzheimera…

Powstaje „dzikie białko” i staje się szkodliwe?

Tak można to określić. Wycinane są krótkie fragmenty, które odkładają się i tworzą płytki starcze, toksyczne dla mózgu, powodujące zmiany zwyrodnieniowe i zanikowe. Znamy enzymy odpowiedzialne za ten proces i próbujemy zmniejszyć ich aktywność. Podejmowane są próby immunizacji przy pomocy szczepionek. Pierwsze zostały podane w 2000 roku, ale próby przerwano z powodu objawów niepożądanych. Teraz badamy drugą i trzecią generację szczepionek. Są bezpieczniejsze, jednak za wcześnie, by mówić o ich skuteczności. Szczepionkę podajemy dopiero w fazie klinicznej, nie ma więc możliwości zapobiegania rozwojowi choroby. Obserwacja pierwszej grupy pacjentów immunizowanych w 2000 roku wykazała, że szczepionka skutecznie eliminowała depozyty β-amyloidu w mózgu, ale proces chorobowy postępował. Prawdopodobnie podawano szczepionkę trochę za późno. Możemy tylko gdybać. Na razie trzeba udowodnić, że ona działa, potem można eksperymentować z czasem jej podawania.
Podejmowane są też próby wykorzystania komórek macierzystych. Amerykański uczony polskiego pochodzenia, dr Marek Tuszyński, wymyślił inną strategię leczenia: implantuje domózgowo zmienione genetycznie tkanki produkujące czynnik wzrostu nerwu. Wstępne doniesienia są obiecujące.

Statystyki mówią, że liczba chorych na Alzheimera lawinowo rośnie…

Dlatego tak intensywnie są prowadzone badania nad poszukiwaniem skutecznego leku. Mniej więcej u 10 proc. osób po 65. roku życia występuje otępienie typu alzheimerowskiego. Jeżeli w 2030-40 roku na świecie podwoi się liczba osób w tym wieku, to podwoi się też liczba osób chorych na Alzheimera. Teraz w Polsce jest około pięć milionów osób powyżej 65 lat, czyli około 500 tys. osób cierpi na otępienny zespół alzheimerowski. W 2030 roku będzie już około miliona chorych.

Należy więc przekonać społeczeństwo, że warto diagnozować tą chorobę?

Tak, i nauczyć lekarzy, że zaburzenia pamięci nie muszą nieuchronnie występować w określonym wieku, tylko mogą być pierwszym sygnałem choroby Alzheimera. Niestety, w Polsce niewielu specjalistów zajmuje się problemami ludzi w podeszłym wieku. A to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej powinni diagnozować osoby z zaburzeniami poznawczymi i kierować ich do specjalistów.

Dziękuję za rozmowę.