Czy wszystkie leki antyalergiczne są takie same?

Czy wszystkie leki antyalergiczne są takie same?

W leczeniu chorób alergicznych, takich jak alergiczny nieżyt nosa, łagodne postacie astmy oskrzelowej czy pokrzywka, powszechnie stosowane są leki przeciwhistaminowe. Ich skuteczność bywa często okupiona różnie odczuwanym przez pacjentów działaniem sedatywnym. Najlepszym rozwiązaniem byłoby więc zażywanie leku, który nie powodowałby objawów niepożądanych i skutecznie leczył alergię.

Sedację możemy określić jako wywołane farmakologicznie ograniczenie poziomu świadomości. Towarzyszą temu trudności w skupieniu uwagi, wydłużenie czasu reakcji, nierzadko senność i uczucie zmęczenia. Utrudnia to wykonywanie codziennych zajęć, a także uniemożliwia niektóre z nich, m.in. prowadzenie samochodu. Kiedy cierpimy np. na alergiczny nieżyt nosa, prawdopodobnie będziemy mieli trudności z zaśnięciem i z oddychaniem. Skutkiem tego będą trudności ze skupieniem uwagi i narastające zmęczenie.

Zalety i wady leków przeciwhistaminowych

Leki przeciwhistaminowe I generacji wywołują działania niepożądane: senność, poczucie suchości w ustach, niekiedy zaparcia i trudności w oddawaniu moczu. Dlatego są one stosowane wtedy, gdy użycie nowszych leków nie przynosi zadowalającego efektu lub w sytuacjach nagłych.

Leki przeciwhistaminowe II generacji mają znacznie mniej działań niepożądanych, a przede wszystkim o wiele słabsze niż w przypadku leków I generacji działanie sedatywne. Doświadczenie kliniczne i badania naukowe wskazują, że reakcja ta jest stosunkowo częsta, gdyż dotyka co najmniej kilku procent leczonych. Popularnymi lekami II generacji są np. preparaty zawierające cetyryzynę, loratydynę albo fexofenadynę (Telfast).
Istnieją prace wskazujące, że fexofenadyna nie wpływa na zdolność prowadzenia pojazdów, podejmowania decyzji i nie skraca czasu reakcji. Dlatego przez niektórych badaczy bywa zaliczana do leków przeciwhistaminowych III generacji, jakkolwiek wydaje się, że na wyodrębnienie tej grupy jest jeszcze za wcześnie.

Co mówią badania?

W opinii pacjentów działanie sedatywne leków antyalergicznych stanowi poważny problem. W przeprowadzonej ankiecie 1/4 badanych osób zażywających leki przeciwhistaminowe skarżyła się na zmęczenie, 1/3 na senność, a ponad połowa ankietowanych była niezadowolona z leczenia. Badania wykazały też, że wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy z możliwości wystąpienia działania niepożądanego, co świadczy o pewnych problemach w komunikacji między pacjentem a lekarzem.

Szczególnie szkodliwe jest zwiększanie na własną rękę dawki przyjmowanego leku. Jest to nieracjonalne – efekt przeciwalergiczny znacząco się nie zwiększy, za to mocno nasilą się objawy niepożądane. Trzeba jednak podkreślić, że niektóre leki przeciwhistaminowe II generacji są stosunkowo bezpieczne (np. loratydyna) lub 100 proc. bezpieczne (fexofenadyna), w krajach anglosaskich są dopuszczone do użytku przez pilotów. Fexofenadyna jest jedynym lekiem, którego zalecane dawki mogą być przekraczane nawet 10-11-krotnie, bez ryzyka działania sedatywnego!

W kontakcie z lekarzem

Nigdy sami nie zwiększajmy dawki leku przeciwalergicznego. Jedynie dawki Telfastu można zwiększać bez ryzyka działań niepożądanych, jest to potwierdzone przez liczne badania kliniczne prowadzone na całym świecie.
W czasie wizyty u lekarza poinformujmy go, że prowadzimy samochód lub że wykonujemy zawód wymagający szczególnego skupienia. Jeżeli zażywaliśmy już leki przeciwhistaminowe, powiedzmy, jak się po nich czuliśmy. Lekarz będzie mógł wtedy wybrać środek, który będziemy dobrze tolerowali. W razie wystąpienia objawów sedacji zwróćmy się jak najszybciej do lekarza – zmiana leku będzie niewątpliwie najlepszym rozwiązaniem.

Dom bez alergii – jak wykurzyć roztocze?

Są ich miliony. Żyją w każdym kącie naszego domu. Najwięcej jest ich w kurzu, w pościeli, meblach tapicerskich, wykładzinach, dywanach, a także w pluszowych zabawkach. Żywią się głównie kawałkami skóry i naskórka. Na całym świecie na schorzenia alergiczne wywołane przez roztocze cierpi około 100 mln osób. W Polsce na antygeny roztoczowe reaguje około 450 tys. osób.

Roztocze kurzu domowego to maleńkie pajęczaki o długości dochodzącej do 0,5 mm. Żywią się one głównie fragmentami złuszczonego naskórka, włosów i paznokci, a także grzybami i bakteriami. W optymalnych warunkach (tj. w temperaturze od 18 do 21ºC i przy wilgotności 70-80 proc.) żyją do 3 miesięcy. Co 3 tygodnie każdy z osobników może wyprodukować 25-30 nowych. Przy takiej rozrodczości – po praniu czy czyszczeniu – ich liczba wraca do starego stanu już po 1-2 tygodniach.

Dla alergików ważniejsze od roztoczy są ich odchody. Spożywany pokarm w połączeniu z wydzielinami ich układu pokarmowego (enzymami) jest jednym z najsilniej działających alergenów. Alergeny te mogą wywoływać napady astmy oskrzelowej, alergiczne zapalenie błony śluzowej nosa, jak również zapalenie skóry. Największe nasilenie objawów obserwuje się w okresie letnio-jesiennym (od sierpnia do połowy października).

Najbardziej wrażliwe na te alergeny są małe dzieci do 3. roku życia oraz młodzież. Co ciekawe, bardziej podatni są chłopcy. W grupie ryzyka są także osoby zawodowo narażone na kontakt z roztoczami, m.in. tapicerzy, sprzątaczki, pokojówki.

Domowe sposoby na roztocze

Całkowite pozbycie się roztoczy z naszego otoczenia jest niemożliwe, ale istnieją sposoby na to, by ich obecność zminimalizować. Jak to robić? Często i dokładnie odkurzać (najlepiej odkurzaczami z podwójnym filtrem przesiewowym) podłogę, dywany, materace i tapicerki mebli. Jeśli to możliwe, dywany można zastąpić linoleum lub panelami (łatwo je wytrzeć), a na tapicerki mebli założyć specjalne pokrowce przeciwroztoczowe. Miejsca, gdzie mogą się gromadzić roztocze, warto czyścić specjalnymi preparatami roztoczobójczymi.

Często należy zmieniać poszewki na poduszki, kołdrę oraz prześcieradło. Ciężkie, grube zasłony zmienić na lekkie, które można często prać. Warto pamiętać, że roztocze nie lubią zimna – w temperaturze poniżej 15ºC przestają się rozmnażać. Z tego powodu warto często wietrzyć mieszkanie i pościel, zwłaszcza w mroźne dni. Ubrania alergika powinno się prać w wysokiej temperaturze (co najmniej 60ºC), a jeśli to niemożliwe, włożyć na noc do zamrażarki, a następnie uprać w niższej temperaturze.

Należy unikać pomieszczeń klimatyzowanych i nawilżaczy powietrza.

Leczenie farmakologiczne

Wprowadzając radykalne zmiany w swoim otoczeniu, warto wcześniej upewnić się, czy to na pewno roztocze są odpowiedzialne za wystąpienie objawów alergii. O przeprowadzeniu specjalistycznych badań, a także o ich wynikach i ewentualnym leczeniu powinniśmy porozmawiać z alergologiem. Nieleczona alergia często sprzyja infekcjom zarówno wirusowym, jak i bakteryjnym.

Po wykryciu czynnika uczulającego (czasem jest to kilka różnych alergenów) trzeba wraz z lekarzem ustalić plan działania. Niekiedy zalecenie jest proste – unikać alergenu – i łatwe w realizacji. Gorzej, gdy czynnik uczulający (np. roztocze kurzu domowego) jest niemal wszędzie, a reakcja uczuleniowa jest silna. Wtedy konieczne bywa stosowanie leków przeciwhistaminowych i przeciwzapalnych.

Co epidemiolodzy mówią o alergii?

Epidemiolodzy szacują, że liczba alergików podwaja się co 10 lat. Gdy na początku XX w. w Szwajcarii zrobiono badania dotyczące alergików, ich liczba nie przekraczała promila. W Polsce w latach 70. alergia dotyczyła zaledwie 7 proc. ludzi; obecnie prawie 30 proc. Według specjalistów alergie to cena, jaką płacimy m.in. za wyeliminowanie chorób zakaźnych (dzięki szczepieniom ochronnym). Po prostu nie dajemy naszemu układowi immunologicznemu okazji do doskonalenia swych reakcji. W Afryce i Azji, gdzie szczepienia ochronne i antybiotyki nie są tak powszechne, alergie prawie nie występują.


Czy wiesz, że...

  • Rok 1964 był przełomowym w dziejach światowej alergologii. Wtedy to Voorhorst i jego współpracownicy odkryli, że roztocze rodzaju Dermatophagoides (m.in. dermatophagoides pteronissimus i dermatophagoides farinae) są głównym alergenem kurzu domowego.
  • 1 gram kurzu domowego zawiera nawet do 1000 roztoczy.
  • 1 łyżeczka kurzu (ok. 1 g) może zawierać 250000 odchodów roztoczy. Są one przy tym tak małe, że każdy podmuch czy poruszenie wznosi ich chmurę.
  • Narażenie na kontakt z silnymi alergenami w pierwszych 6 miesiącach życia dziecka ma związek z późniejszą nadwrażliwością w postaci astmy oskrzelowej lub nieżytu nosa i dotyczy także uczulenia na roztocze kurzu domowego.
autor:
Monika Karbarczyk