Cera naczynkowa

Cera naczynkowa

Nadwrażliwość skóry objawiająca się gwałtownymi rumieńcami w sytuacjach stresowych czy po spożyciu gorących, ostrych potraw to pierwsze zwiastuny zmian naczyniowych. Zbagatelizowanie tych objawów może mieć fatalne konsekwencje.

Dawniej rumieniec na twarzy oznaczał zdrowie, dziś uznawany jest za pierwszy sygnał choroby skóry. Przyczyną tego objawu jest skłonność do rozszerzania się naczyń krwionośnych. Początkowo czerwienienie ma charakter przejściowy – zwykle po kilku minutach rumień blednie, z czasem jednak może się utrwalić (przejść w tzw. rumień trwały). Nieodpowiednia pielęgnacja czy zaniechanie leczenia może doprowadzić do rozwoju trądziku różowatego.
Opuchlizna, pieczenie, swędzenie, widoczne „pajączki” (teleangiektazje), nadwrażliwość to – wraz z rumieniem – cechy charakterystyczne cery naczynkowej. Ten rodzaj cery występuje u około 10 proc. populacji, głównie u kobiet, bez względu na typ skóry.

– Rozszerzone naczynka mogą pojawić się zarówno u osób o suchej, jak i tłustej skórze. Zazwyczaj umiejscawiają się na policzkach, brodzie, a także na nogach (tzw. wenulektazje). Zmiany powierzchniowe mogą mieć kolor czerwony, a głębsze kolor siny lub niebieski – mówi Anna Zając, kosmetolog.

Przyczyny

Zmiany rumieniowe może wywoływać wiele czynników. Największe znaczenie mają czynniki genetyczne. Kolejne to: zmiany hormonalne (nadmiar estrogenów rozluźnia ścianki naczyń), nadwrażliwość skóry, choroby układu krążenia (np. nadciśnienie tętnicze), alergie, silne bodźce emocjonalne, spożywanie niektórych pokarmów (zwłaszcza gorących i pikantnych), zmiany temperatury (np. przejście z zimnych do ciepłych pomieszczeń), promieniowanie ultrafioletowe (osłabia ono włókna kolagenowe, z których zbudowane są ściany naczyń) oraz nadmierne ciepło i zimno, niektóre schorzenia skóry, układu pokarmowego (np. wątroby), leki (np. sterydy).

Wołanie o pomoc

Fora internetowe pełne są postów z prośbą o pomoc. „Ciągle robię się czerwona. Ten kolor nie schodzi z mojej twarzy przez kilka godzin. Co mam robić?”. „Mam 16 lat i twarz w pajączkach. Wstydzę się wychodzić na dwór”. „Jestem skazana na rozszerzone naczynka, to dożywocie przy mojej alergii na produkty żywnościowe i kosmetyki”. „Nie stać mnie na drogie kosmetyki, a te tańsze niestety nie pomagają. Ciągle pojawiają się nowe naczynka. Chyba wpadam w paranoję”. To tylko niektóre posty. Ich autorkami są kobiety, które na własną rękę szukają sposobów na pozbycie się rozszerzonych naczynek. Testują na własnej skórze różne kremy, a nawet specyfiki domowej roboty. W efekcie jeszcze bardziej podrażniają skórę i zaostrzają objawy.
Bardzo ważna jest edukacja pacjentów i uzmysłowienie im, że podstawą profilaktyki i pielęgnacji cery naczynkowej jest wyeliminowanie substancji, które mogłyby ją dodatkowo podrażniać. W doborze kosmetyku odpowiedniego dla danego typu skóry z pewnością pomoże specjalista – dermatolog, flebolog lub kosmetolog. O poradę można również poprosić konsultanta dermatalogicznego, o ile apteka prowadzi taki punkt.

Specjaliści przyznają, że widocznych naczynek można się pozbyć, ale tendencji do ich pojawiania się niestety nie. Najlepszym sposobem na spowolnienie tego procesu jest profilaktyka wyrażająca się w odpowiedniej pielęgnacji skóry i unikaniu czynników zaostrzających.

Pielęgnacja na co dzień

Warto pamiętać, że cera naczynkowa nie lubi nadmiernego ciepła, dlatego do mycia najlepiej używać letniej, miękkiej wody, najlepiej termalnej. Zwykłą „kranówkę” warto rozmiękczyć specjalnymi emolientami. W codziennej pielęgnacji należy unikać mydeł zasadowych oraz innych detergentów z domieszką substancji o właściwościach ściągających lub rozszerzających naczynia krwionośne (w tym alkoholu, mentolu, mięty pieprzowej, olejku eukaliptusowego).

Skóry naczynkowej nie można podrażniać mechanicznym peelingiem. Jeśli trzeba ją złuszczyć, to tylko kosmetykiem enzymatycznym, ale nie częściej niż raz na dwa, trzy tygodnie.

Przed każdym wyjściem z domu należy pamiętać o zastosowaniu kremów z filtrami. Jesienią i zimą o mniejszym faktorze, latem i wiosną, gdy jest duże nasłonecznienie, z najwyższym faktorem.

Najbardziej niebezpieczne dla cery naczynkowej są wahania temperatur, dlatego zimą po wejściu do ciepłego pomieszczenia należy odczekać około 10-15 minut, aby skóra odtajała. Nie należy natychmiast biec do kaloryfera czy pić gorącej herbaty. Takie działanie rozszerza i osłabia naczynia krwionośne. Warto również zabezpieczać twarz kremami ochronnymi oraz odpowiednim podkładem i pudrem – stanowią one dodatkową warstwę izolującą.
W nocy, gdy skóra się regeneruje, warto używać preparatów z witaminą C lub retinoidami. – Osobom z cerą naczynkową można również polecić doustne preparaty zawierające wyciąg z kasztanowca, trokserutynę lub diosminę. Substancje te wzmacniają i uszczelniają ściany naczyń krwionośnych. Jednak aby terapia była skuteczna, trzeba ją stosować przez dłuższy czas – mówi Alina Jaśkiewicz, dermatolog. – Prawidłowo leczona i dobrze pielęgnowana skóra naczynkowa może wyglądać na dużo młodszą (nawet o 10 lat) niż wskazuje metryka – dodaje.

Odpowiednie kosmetyki

Do pielęgnacji cery naczynkowej należy używać kosmetyków, których receptura jest opracowana ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb skóry nadreaktywnej. Najlepiej, jeśli są one pozbawione barwników, środków zapachowych i zawierają jak najmniej konserwantów. Przy tak delikatnej cerze zawsze należy wykonać próbę tolerancji kosmetyku.

W preparatach do cery naczynkowej powinny się znaleźć substancje, które uszczelniają i wzmacniają naczynka. Warto tu wymienić: witaminę C, K i PP, rutynę, ekstrakt z miłorzębu japońskiego, z oczaru wirginijskiego, wyciąg z arniki górskiej, z kwiatów dzikiego mirtu i kasztanowca.

Witamina C ma działanie uszczelniające i wzmacniające naczynka krwionośne, witamina K wpływa na proces regulacji krzepnięcia krwi, natomiast witamina PP uszczelnia naczynka, chroniąc je przed pękaniem. Rutyna zmniejsza łamliwość, kruchość i przepuszczalność naczyń; można ją stosować zarówno miejscowo, jak i doustnie. Ekstrakt z miłorzębu japońskiego (Ginkgo biloba) uelastycznia ściany naczyń oraz poprawia krążenie w drobnych naczyniach krwionośnych skóry. Ekstrakt z oczaru wirginijskiego ma działanie przeciwzapalne, odświeżające, bakteriobójcze i przeciwkrwotoczne, poprawia krążenie podskórne i ukrwienie skóry, zmniejsza także kruchość naczyń włosowatych. Wyciąg z arniki górskiej wzmacnia naczynka krwionośne, działa przeciwzapalnie, zmniejsza zaczerwienienia, wspomaga krążenie krwi. Natomiast wyciąg z kwiatów dzikiego mirtu wzmacnia i obkurcza naczynia krwionośne. Wyciąg z kasztanowca zawiera escynę oraz eskulinę, które działają przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo oraz zmniejszają kruchość naczyń.

Ponadto warto wybierać kosmetyki zawierające alantoinę bądź kwas pantotenowy. Obie te substancje łagodzą podrażnienia, przyspieszają gojenie, uelastyczniają skórę.

Niektóre firmy stworzyły serie kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery naczynkowej. W ten sposób osoby mające problem z rozszerzonymi naczynkami mogą dobrać dla siebie nie tylko krem do twarzy, ale także mleczko, tonik, balsam do ciała czy maseczkę.

Jak się pozbyć pajączków?

Oprócz codziennej pielęgnacji, osobom z problemami rozszerzonych naczynek zaleca się regularne wizyty u dermatologa, kosmetyczki lub flebologa. Specjaliści doradzą nie tylko odpowiedni preparat pielęgnacyjny, ale także właściwy dla potrzeb danej cery zabieg kosmetyczny, np. wzmacniający naczynka.

Dużą popularnością cieszą się zabiegi laseroterapii i elektrokoagulacji. Ponadto wykonuje się: jonoforezę, mikrodermabrazję, krioterapię oraz skleroterapię (tę ostatnią wykorzystuje się głównie do zamykania naczynek na nogach). Najlepszą porą na tego typu zabiegi są wczesna wiosna lub jesień, kiedy nie ma jeszcze zbyt dużych wahań temperatur.

Laseroterapia

– Laseroterapia polega na wprowadzeniu wiązki światła emitowanego z lasera, która przechodzi przez skórę. Wiązka ta w zetknięciu z hemoglobiną prowadzi do obkurczania i zamknięcia naczynia. Laser nie wpływa na pozostałe struktury i tkanki – wyjaśnia Alina Jaśkiewicz, dermatolog. Zabieg ten trwale zamyka naczynka. Niektóre zmiany wymagają kilku naświetleń, jednak liczba zabiegów laseroterapii zależy od lekarza. – Obecnie to jedna z najbezpieczniejszych i najskuteczniejszych metod leczenia „pajączków” – dodaje dermatolog.

– Przeciwwskazaniami do laseroterapii są: cukrzyca, ciąża, choroby skóry, takie jak trądzik, łojotok czy bielactwo, opalenizna, miesiączka, epilepsja, zaburzenia krzepnięcia, blizny. Tego zabiegu nie należy wykonywać również u kobiet karmiących piersią oraz u osób przyjmujących leki światłouczulające, antybiotyki, środki psychotropowe czy obniżające krzepliwość krwi. Na miesiąc przed zabiegiem należy odstawić kosmetyki z retinolem oraz kwasami owocowymi – mówi Anna Zając. Przed zabiegiem nie należy również spożywać alkoholu ani herbatek ziołowych mogących podrażnić skórę (np. z dziurawca czy nagietka).

Elektrokoagulacja

Inną, równie popularną metodą jest elektrokoagulacja. Zabieg ten polega na nakłuwaniu naczynka specjalną igłą podłączoną do prądu. Jest on bolesny, dlatego stosuje się znieczulenie miejscowe. – Przeciwwskazaniami do tego typu zabiegu są: zaburzenia krzepnięcia, krążenia, a ponadto cukrzyca, ciąża oraz rozrusznik serca – wymienia Anna Zając.
Po zabiegu mogą wystąpić: obrzęk, rumień, siniaki, ból, w bardzo rzadkich przypadkach również przebarwienia, odbarwienia i blizny. W miejscu nakłucia powstaje strupek, który w ciągu kilku dni znika. Ze względu na możliwość zainfekowania rany, tego typu zabieg najlepiej wykonywać pod okiem dermatologa.

Jonoforeza

Zabieg ten polega na wprowadzeniu do skóry za pomocą prądu stałego substancji wzmacniających naczynka (np. witaminy C, K lub wyciągu z kasztanowca). Ilość dostarczonych substancji zależy od długości zabiegu, natężenia prądu oraz wielkości elektrod. Najczęściej stosuje się roztwory wodne, np. preparaty w ampułkach, w których rozpuszczone są substancje czynne zdolne do jonizacji.

Przeciwwskazaniami do tego rodzaju zabiegu są m.in.: ropne stany zapalne skóry, wypryski, owrzodzenia, gorączka, wszczepiony rozrusznik serca, zaburzenia krzepnięcia, zakrzepowe zapalenie żył, endoproteza, skaza krwotoczna, nowotwory, miejscowe zaburzenia czucia.

Mikrodermabrazja

Zabieg ten przygotowuje skórę z problemem rozszerzających się naczynek do zabiegu laserowego ich usuwania. Mikrodermabrazja polega na usunięciu warstwy rogowej naskórka przy użyciu mikrokryształków kwarcu, tlenku glinu, korundu lub głowicą diamentową. Zabieg ten jest stosunkowo bezpieczny (nie powstają blizny ani przebarwienia), bezbolesny i trwa krótko.

Na pięć dni przed zabiegiem należy unikać chemicznych kremów do depilacji, elektrolizy, woskowania, szorstkich gąbek do czyszczenia ciała i twarzy, żeli i kremów peelingujących do twarzy.

Krioterapia

Zabieg krioterapii polega na zamrażaniu naczynek za pomocą ciekłego azotu. Jest to bezbolesny zabieg bez ryzyka infekcji wtórnych. Niestety nie zawsze przynosi oczekiwane efekty.
Przeciwwskazaniem do krioterapii są: osobnicza nietolerancja zimna, nadwrażliwość, ogólne stany wyczerpania, odmrożenia, przewlekłe stany zapalne, wady serca, duża niedokrwistość.

Skleroterapia

To metoda stosowana głównie do usuwania naczynek na nogach. Do naczynia wstrzykiwany jest lek, który wywołuje miejscowy, kontrolowany stan zapalny. Żyła próbuje go sama zwalczyć, przez co w konsekwencji skleja się i wchłania. Natychmiast po wstrzyknięciu widać, jak żyła znika. Później stan naczynka przejściowo się pogarsza, co objawia się widocznym, dużym siniakiem. Po kilku dniach siniak znika. Zwykle przed tym zabiegiem lekarz zaleca przyjmowanie witaminy C.

Przeciwwskazaniami do tego typu zabiegu są m.in.: ciąża, karmienie piersią, choroby nowotworowe, niewydolność ujść głównych żył powierzchniowych do głębokich.

Podsumowanie

Jeśli osoby mające problemy z rozszerzającymi się naczynkami zbagatelizują pierwsze objawy, stan ich skóry będzie się pogarszał. W odpowiedniej pielęgnacji ważne są nie tylko prawidłowo dobrane kremy, lecz także sposób obchodzenia się ze skórą. Stosowanie kosmetyków na własną rękę może jedynie zaostrzyć istniejące objawy. Dlatego warto doradzić pacjentom, by wybrali się na wizytę do dermatologa, flebologa, kosmetologa lub zasięgnęli porady waszego dermokonsultanta.

autor:
Monika Karbarczyk